Dzisiaj najwybitniejsi
Dzisiaj najwybitniejsi poeci, muzycy i malarze stanowią na ogół wartość tylko dla małych grup, nie związanych tak wszechstronnie jak dawna klasa, rozproszonych i dobranych nieraz przelotnie. Może jednak te nowe zasady pozaklasowego i pozaregionalnego „doboru naturalnego" stanowią pozytywny rys współczesnych, jakościowych przemian kultury ? Action painter znad Pacyfiku porozumie się łatwiej z warszawskim taszystą niż z rodzonym wujaszkiem, który nie cierpi nowoczesności. To się chyba zaczęło na dobre w XIX wieku i zbiegło z rozwojem indywidualizmu (międzynarodówka romantyczna!), otwierając dla sztuki nowy dylemat: z jednej strony niebezpieczna luźność więzów społecznych, z drugiej - słuszne przekonanie, że o kształcie kultury decyduje w ostatniej instancji indywidualne przeżycie wartości. Gdyby jednak nie było tych małych grup, tych eksperymentów (komercjalne ich roztrąbienie wcale nie stanowi miary wartości lub bezwartości poszczególnych prób i osiągnięć), tych zalążków, tych choćby elitarnych wysiłków wyrażenia siebie i współczesnego świata - lub dania odporu różnym sprawom w sobie i świecie, to przyszłe grające szafy mełłyby tylko zawodzenia różnych Elvisów Presleyów (zawodzenia również rytualne - zbiorowe szaleństwo ogarnia słuchaczy - ale jaki to nędzny rytuał, jak smutny „znak społeczny"), a ekrany przyszłych kin działałyby bezbłędnie na gruczoły łzowe widzów za pomocą sentymentalnych kiczów, preparowanych wedle niezawodnej receptury na wzruszenie, na chichot, na dreszcz.
| |