W początkach drugiej wojny nastąpiło jednak odrodzenie odmiany. Okazało się, że odmiana Lloyd George zmarniała wskutek rozlicznych chorób wirusowych, przenoszonych przez mszyce. Ale jeszcze w czasie pierwszej wojny zawieziono młodziutką wtedy i zdrową odmianę na Tasmanię, gdzie nie ma mszyc i gdzie nie rozprzestrzeniają się choroby wirusowe. Dzięki temu dotrwała tam w pierwotnym stanie, zachowując swoją młodość. Reimporto-wano ją więc do Anglii, gdzie znowu zaczęła wydawać wspaniałe plony.
W wielu przypadkach stare odmiany, zwłaszcza roślin jagodowych, zestarzały się i wyginęły, a jeszcze częściej musiały po prostu ustąpić nowym - bardziej od nich plennym i wartościowym - ponieważ zostały opanowane przez choroby wirusowe. W innych przypadkach większym powodzeniem cieszyły się nowe odmiany, gdyż zmienił się gust konsumentów. Mamy jednak przykłady bardzo długiego żywota niektórych odmian, niespożytych w swym wigorze, jakby nigdy się nie starzejących. Taką jest na przykład w Tyrolu jabłoń Kai wiła Biała, uprawiana przez lat prawie 2000, bowiem znana jeszcze za czasów rzymskich. Płodna i zdrowa jak za Cezarów, a jeśli straciła na popularności, to dlatego, że obecnie nastała moda na jabłka czerwone. Starzenie się odmian jest więc pojęciem względnym. | |
|