Ważniejszy od technicznego
Ważniejszy od technicznego jest jednak czynnik socjologiczny. Tu warto zastanowić się nad dwiema sprawami. Jedną z nich jest bierność dzisiejszych form odbioru sztuki, drugą - ich masowość. Jeśli tęsknie wspominamy nieraz kulturę grecką, to także dlatego, że w piątym wieku przed Chrystusem olimpiada lub widowisko teatralne Syfy imprezami, czynnie angażującymi całe wolne społeczeństwo: wszyscy uprawiali te same sporty, eliminacja dokonywała się na bazie najszerzej pojętego amatorstwa, a zawody i spektakle łączyły się w całość, gdzie sprawność fizyczna, poezja, taniec, śpiew, obrzęd religijny - były to rzeczy nie-rozdzielne, wyrażające energię życiową, postawę, pogląd na świat całej społeczności. Może jeszcze dobitniej widać to w tańcach obrzędowych - sakralnych, wojennych czy miłosnych - tzw. plemion pierwotnych; dają one każdemu możność wyżycia się, niejako wypowiedzenia się w określonych, wyrazistych, społecznie komunikatywnych i zrozumiałych formach. Im bardziej rozrastał się aparat cywilizacji, im obficiej rozgałęziały się różne specjalności, tym mniej osobisty stawał się udział mas w tego rodzaju aktywności, tym dalej odbiegały od siebie rytuał, zabawa, różne rodzaje sztuki, coraz bardziej samodzielne: muzyka, literatura, plastyka. Smutnym zwieńczeniem tych podziałów stało się pojęcie rozrywki jako konsumpcji: pojęcie biernego trawienia potraw, które upitrasił (czy nawet przeżuł) kto inny.
| |